Rozmiar: 2551 bajtów

[Rozmiar: 17346 bajtów]

SZPAGACIK vel MAŁY



Było sobie kilka kociąt szukających domów... Na tym zdjęciu są dwa z nich, było ich bodajże pięć. Część z nich szybko znalazła dom - inne miały mniej szczęścia i pozostały tam gdzie przyszły na świat.

[Rozmiar: 18540 bajtów]

Kociaki urodziły się w piwnicy, miały chore oczy a jeden z nich jeszcze większego pecha - na skutek wypadku doznał stłuczenia kręgosłupa i powikłań: niedowładu tylnych łapek i problemów z trawieniem...
Dobrzy ludzie się nimi zajęli - wyleczyli oczka, masowali nóżki czarnego maluszka... Niestety, kociaki musiały znaleźć nowe domy, nie mogły zostać tu gdzie były. Dla kilku kociaków się udało - trafiły w dobre ręce. Niestety, mały czarny kotek miał ciągle pecha - kaleki, z bielmem na oczku... W końcu - trafił do fundacji Canis i zamieszkał w klatce w oczekiwaniu na nowy dom. Ogłoszenie o szukaniu domu dla czarnego maluszka i jego rodzeństwa znalazły się w sieci. Czytałam to ogłoszenie, ale nie myśleliśmy o szóstym kocie - ot jedno ogłoszenie z wielu.

Zrobiło nam się smutno czytając o jego chorobie, ale nawet nie rozważaliśmy myśli o adopcji. Szósty kot?.... Pewnego dnia Piotrek, mój mąż, pojechał pomóc budować budki dla kotów będących pod opieką Canisu, organizacji pomagającej zwierzętom. No i...
W klinice weterynaryjnej którą odwiedził z panią Danusią, szefową Canisu - w klatce, zobaczył małego czarnego kociaka pociągającego nóżkami... Z bielmem na oczku... Nie zastanawialiśmy się długo.

[Rozmiar: 22074 bajtów]


Maluch przyjechał do nas. Już po krótkiej rehabilitacji okazało się że mały ma niezwykłą siłę woli i walki.
Niedowład nóżek ładnie się cofa, oczko też wygląda coraz lepiej. W międzyczasie okazało się że kotek ma wiele wspólnego z naszymi znajomymi, choć o tym nie wiedzieliśmy.
Okazało się że zbiegów okoliczności z nim związanych było naprawdę wiele... Osobą która się nim zaopiekowała jeszcze przed wypadkiem była jedna znajoma, brata naszego Szpagacika ma druga koleżanka, a wolontariuszką w tejże klinice gdzie był maluch jest trzecia - znana mi od lat, ale wyłącznie z sieci - rozpoznałyśmy się przypadkiem :)

Przypadek?...

[Rozmiar: 23508 bajtów]

Obecnie (wrzesień 2002 r)

Szpagacik (imię nadane w klinice ze względu na odruch kociaka podczas masowania nóżek - robił nimi szpagat (ma uszkodzone nerwy odpowiadające za przykurczanie nóżek) vel Dziabąg (jedno z roboczych imion nadanych już przez nas) ma się doskonale, jest wesolutki, radosny i pełen życia. Uwielbiamy go straszliwie, zawojował nasze serca na dobre :)

15 listopada 2002 r - Szpagacik jest już dużym kotem :)

Charakter nadal ma taki jak wcześniej - jest straszliwie ruchliwy, ale jednocześnie - jest wielką przylepą :)
Tak ciekawskie koty rzadko się spotyka - jego interesuje wszystko i o każdej porze - ciagle jest w ruchu. Mimo iż Mały nie jest do końca taki jak inne koty - wcale to nie umniejsza jego sprawności i ruchliwości - wręcz przeciwnie :).
Jest bardzo sprawny, skoczny i wszędzie go pełno :) Po prostu nauczył się żyć z takimi nóżkami jakie ma - a niedowład jest całkiem na znośnym poziomie - po prostu kotek chodzi z nóżkami lekko wysuniętymi do tyłu a gdy stoi dłużej lub się zagapi na coś - to przysiada lub nóżki mu się troszkę plączą.

Jednak jest to na tyle mało przeszkadzające - że kociak w ogóle nie zwraca na to uwagi a nawet umie się z tego cieszyć - z powodu słabszej koordynacji w tylnych łapkach gdy Mały się bardzo rozpędzi na parkiecie - podczas robienia zakrętu od razu pada na bok i wykonuje poślizg kontrolowany - co sprawia mu wiele frajdy :)
Z powodu tych nóżek nawet bardzo mnie cieszy fakt że Mały nie jest dużym kotem - choć o takim marzyłam :)
Dzięki temu jest znacznie sprawniejszy - co oznacza że jest sprawny kosmicznie :)

Musimy na naszego kociaka uważać bo wypadek sprawił że ten nie ma prawie czucia w tylnych łapkach (z tym właśnie głównie wiąże się ich słabsza sprawność)i w związku z tym trzeba np. patrzyć żeby kotu na łapie nie usiąść - bo on tego nie czuje - nie czuje bólu. Czuje lekko dotyk jako taki - ale bólu nie. Na co dzień mu to w ogóle nie przeszkadza - tylko my - ludzie, musimy być ostrożniejsi :)
A poza tym - Mały jest naszym kochanym kocurkiem, ma niezwykły charakter, jest słodki jak cukiereczek ale potrafi być też diabełkiem :)

[Rozmiar: 17865 bajtów]


Na tą chwilę (wrzesień 2004 r.) Mały jest już zupełnie dorosłym kocurem - jednak nadal ma wielkie serce i jest przekochany :)
Niestety - choroby go nie oszczędzają - najpierw dostał jakiejś dziwnej fobii na punkcie czarnych skarpet, a gdy tylko zaczął zdrowieć wylądował w trybie pilnym na stole operacyjnym :(.
Jednak mimo tych ostatnich, przykrych przeżyć - nadal jest pełen optymizmu, życia i uwielbia się bawić - a my mamy nadzieję że wszystko złe już przeżył - i teraz czekają go tylko długie lata szczęścia - ponieważ tak silnych i dzielnych kocurków ze świecą szukać. Mały może jest mały ciałkiem - ale ducha to on ma wielkiego :)

[Rozmiar: 20296 bajtów]



Niestety - 11 listopada 2004 r Mały umarł...

[Rozmiar: 3129 bajtów]